Theme for Scanty & Knee Socks by Teddy Loid <Panty&Stocking>
Zwierz wie, że to techno/dance/electro/trans (niepotrzebne skreślić), jednak jest zajebiste!
Nooo i wtenczas. Zwierz kulturalnie poszedł z jajcem do kościołka, i opisze to jakże podniosłe wydarzenie, w formie bajecznej opowieści!
Ptaszki ćwierkały głośno, kręcąc się pod oknami Zwierza. Zwierz wylegiwał się w cieplutkim łóżeczku,a pierzyna miło grzała cielsko. W głowie Istoty toczyły się iście dantejskie sceny - Han ma poryte sny. I nagle jak coś nie jebnie zza ściany!
To wredna babka przerwała Zwierzowi sen. Istota niechętnie zwlokła cielsko z wygodnego łóżeczka i poszła się napić. Zamieszała soczek palcem (Łyżeczki wcięło, widelce i noże też. Cud, że Han znalazła szklankę.), a potem to pojęcia nie ma co się działo, więc Han przejdzie do momentu z kościółkiem.
Ludzi w chuj! Ze święcenia pokarmu, większość uczyniła spotkanie towarzyskie. Han zrobiła to samo, ale Zwierz jest niewierzący, więc jej to wisi i powiewa.
Zwierzaczek momentalnie dostał kurwicy. Otóż wszystkie młode kurwy wiejskie, musiały odjebać tapetę na ryj oraz ubrać się tak, że panie z burdelu przy nich to cnotki... Han jest hejterem, więc skurwiła wszystkich ludzi naokoło. Księdzu też się dostało, bo spóźnił się aż trzy minuty. Zazwyczaj pojawia się w ciągu dwóch godzin.
Pokropił zgniłą wodą z syfami żarcie. Wylazł z miejsca świętego i tutaj kurwa szlag trafia. Ludzie rzucili się na koszyczki! Przepychanie, łokieć w żebrach! Sodoma i Gomora! Jak za komuny! Albo i gorzej. Zwierz wkurwiony, klnąc pod nosem złapał koszyk i wypruł z świątyni. ( Tak, tak. Han zaczynała płonąć).
No to koniec jakże interesującej opowieści.
Wesołego jajca, wielkiego jak dżondra mamuta! Poniedziałku jak tsunami w Japonii! Han was pozdrawia i życzy wszystkiego zuego. Bwahaha...
Yo!